Stare Piosenki Radio #3

Marzec 26, 2012

Traklista:

1. Elliot Smith – Between The Bars

2. Sibylle Baier – Tonight

3. ? – You Better Find Your Way

4. Aleksander Skip Spence – War in Peace

5. Aleksander Skip Spence – All Come To Meet Her

6. Aleksander Skip Spence – Books Of Moses

7. King James Version – He’s Forever (Amen)

Pola miała 15 lat, żyła z matką i siostrą w jednej z powiślańskich kamienic. Matka mówiła do niej, że jest małą kurwą, bo znikała na całe noce. Sąsiadki mówiły o niej „mała kurwa”, bo uważały, że zachowuje się jak matka. Ona czasem nie zwracała na to uwagi, a czasem płakała w ukryciu. Zdarzało się też, że po prostu szła się upić.
Były wakacje, koniec lipca, wieczór gorący, parny, lepki. Koło godziny 19.00 wykradła matce z bieliźniarki, w której to matka chowała pieniądze, 10 złotych i niezauważona wyszła z mieszkania. Pod kamienicą czekali chłopcy. Dwóch młodszych i jeden w jej wieku.

– Ile można czekać?!

– A gdzie Ci się tak kurwa śpieszy?

– Gotówkę masz?

– Raczej!

Z tym w jej wieku już się całowała, ale nie chciała robić nic więcej, bo uważała że jest za młody i za bardzo przeżywa. Wystarczyło, że złapała go za kolano, a już cały drżał i się czerwienił. Było to słodkie, ale jej nie kręciło. Młodsi plątali się z nimi i dokuczali. Nie rzadko coś broili i trzeba było ich ratować. Wszyscy byli biedni i dobrze się czuli w swoim towarzystwie, wspólnie marnotrawiąc czas, pijąc, ćpając i dyskutując od czasu do czasu o przyszłości.

– To kup fajki. Masz cycki, Rysiek z nocnego ci sprzeda. Tu masz jeszcze dychę, będzie na cztery browary.

Tomek, czyli ten w jej wieku, był strasznie zazdrosny. Gdy tylko poszła do sklepu zaczął wspominać wieczór z przed tygodnia, gdy Pola spławiła go, by zostać sam na sam z młodym – choć i tak kilka lat od nich starszym – barmanem, którego poznali błąkając się po parku przy Agrykoli. Nie podobał mu się. Był za schludnie ubrany, zbyt pewny siebie i co najważniejsze – sprawił, że Pola chciała zostać z nim sam na sam. Tomek wolał nie myśleć co robili, gdy zostali sami, a całą agresję, która nagromadziła się w nim w związku z tą sytuacją wyładowywał na Poli.

Pola też wspominała wieczór z przed tygodnia idąc do sklepu.  Odtworzyła sobie wszystko od początku. Błąkanie się po parku, chowanie przed Strażą Miejską, pub na otwartym powietrzu. Nie było żadnych klientów. Piotr – barman – nie wyrzucił ich. Pozwolił trochę posiedzieć, nalał coś do picia. Dużo mówił o książkach i o filmach, Pola widziała, że chce jej zaimponować. Widziała też, że Tomka traktował z góry i że Tomek, gdyby tylko mógł, rozbiłby mu butelkę na głowie. Podobała jej się ta sytuacja. Nie obchodziło jej co mówił Piotr, ale wpadł jej w oko. Gdy ona coś opowiadała, słuchał w skupieniu i ani razu jej nie ocenił. Potem zamknął pub i zaproponował, że ich odprowadzi. Tomek kręcił nosem, ale Pola się zgodziła, więc nie miał nic do powiedzenia. Szedł parę kroków za nimi zły i zawiedziony. Kilka razy krzyczał do nich, że już idzie bo ma coś do zrobienia, ale po minucie znów był parę kroków za nimi, nie mogąc się pogodzić z swoją bezsilnością.

Gdy dotarli pod kamienicę Poli, dziewczyna poprosiła Piotra, by usiadł na krawężniku i poczekał chwilę a sama poszła porozmawiać z Tomkiem. Powiedziała mu, że ma jej nie śledzić i że mógłby w końcu iść zająć się sobą, bo chce być sama, na co Tomek wyzwał ją od dziwki i obrażony poszedł do domu. Pola wróciła do Piotra, wzięła go na korytarz na trzecim piętrze, z którego przez okno wskoczyli na dach przybudówki. Był wschód słońca. Przez chwilę mówił jej miłe rzeczy, potem zaczął całować – najpierw szyję, potem w usta. Ściskał jej niewielkie piersi i pocierał ją delikatnie dłonią między nogami. Nie trwało to jednak długo. Po jakiś piętnastu minutach ktoś zaczął walić w okno przez które wskoczyli. „Tu nie można być! Uciekaj stamtąd mała kurwo! Ale już!” – krzyczała jedna z sąsiadek, stara baba, która akurat wyprowadzała swojego jamnika na spacer. Piotr szybko zapiął spodnie, do których przed chwilą próbował skierować dłoń Poli, pocałował ją w policzek i gdy tylko baba się usunęła wskoczył z powrotem do środka i zbiegł na dół.

Pola przez chwilę myślała „może zadzwoni…”, ale przecież nawet nie zostawiła mu numeru. Po chwili też wskoczyła do środka i wróciła do mieszkania. Matka akurat wstała i wyzwała ją kilka razy od złodziejki, lecz Pola nie przejęła się, wskoczyła szybko do łóżka i od razu zasnęła.

– Potrzymaj te piwa przecież nie będę ich za was niosła!

– Oj tam, oj tam!

– Gdzie dzisiaj idziemy?

– Co za różnica, po prostu chodźmy już stąd.

BEATLES

Był nastolatkiem i było mu do śmiechu. Łatał za nią od dobrych paru miesięcy i w końcu się udało. Pierwszy pocałunek – miękkie nogi, trzęsące się ręce, czerwone policzki. Przeżywał to wszystko strasznie, ale był szczęśliwy. W domu patrzył na jej zdjęcie zauroczony i myślał: „a więc tak wyglądały lata sześćdziesiąte”. Nie jadł, nie spał, palił papierosa za papierosem. Euforia podtrzymywała jego powieki, chuć dodawała energii. Miał wrażenie, że mimo zmęczenia mógłby przenieść na plecach Pałac Kultury. Słuchał Beatlesów, bo czego innego mogą słuchać zakochani nastolatkowie. Tak przebiegało jedno z pierwszych zakochań Piotra.

FUGAZI:

Piotr obudził się po 12 godzinach snu, lecz dalej był zmęczony. Gdyby mógł, spędziłbym w łóżku kolejnych 12. Suchość w ustach zmusiła go do oderwania się od prześcieradła. Powoli się podniósł, zajrzał do lodówki – pusto. Nastawił wodę na herbatę. Było jeszcze ciemno. Uświadomił sobie, że dzień wcześniej zasnął zaraz po powrocie z pracy.

Równo 8 lat temu zakończył się jego ostatni związek i choć od dawna tkwił w emocjonalnej próżni, to co roku, właśnie w tym okresie dopadało go coś zbliżonego do melancholii, lecz nieco mniej wyraźnego i zdecydowanie bardziej przytłaczającego. Mieszanka zmęczenia, odrealnienia i obrzydzenia do samego siebie. W takim stanie każdej wiosny musiał wytrzymać kilka, do kilkunastu dni. Zazwyczaj brał wtedy urlop. Spędzał go oglądając dziesiątku filmów, które odcinały go od myśli, które potem wracały w snach z wymieszanymi fabułami i z Nią pojawiającą się zawsze w którejś z scen. Czasami nie wytrzymywał i wyłączał telewizor, radio, światło. Siadał w oknie w środku nocy i opróżniał paczkę papierosów. Koło trzeciego zaczynał płakać i łzy nie przestawały spływać po jego policzkach aż do ostatniego papierosa. Zazwyczaj zaraz po tym, gdy uczciwie wycierpiał parę godzin, melancholijny stan przechodził i wszystko powoli zaczynało wracać do normy.

%d blogerów lubi to: