Jesiennie już się nastroiłem. W sumie to lubię jesień. Latem jest dość przyjemnie, ale nic nie chce mi się robić. Jesienią mam troche więcej motywacji i wpadam łatwiej w różne wyobraźnio-pobudzające nastroje.

Waltz For Debby – cudo. Idealne do deszczowych spacerów. Jeśli ktoś z Was w ogóle wychodzi w deszcz na spacer. Oczywiście nie tylko do tego się nadaje ten utwór – generalnie jest genialny.

Teraz np. po dość ciężkim dniu znalazłem się wreszcie w kawiarni (wiem, nic nowego), wyłożyłem się na wygodnej kanapie, przełknąłem espresso, zapaliłem papierosa i puściłem sobię Billa Evansa – po 15 sekundach czułem się już wypoczęty, a przynajmniej zrelaksowany. Przeżywam sobie błogostan.

Tak sobie słucham i mam ochotę na kino. Jakieś dobre kino. Znajdę coś dzisiaj? Może, ale mała szansa.

Mam też ochotę na czytanie i tę ochotę pewnie uda mi się zaraz zaspokoić.

Przydałoby się też trochę miłości, taki jazz sprawia, że rośnie mi apetyt na miłość. Ale jak to mawiają, miłość mnie nie wybiera.

Idę po kolejną kawkę, miłego słuchania.

Reklamy
%d blogerów lubi to: