Amália Rodrigues – Estranha Forma De Vida

Marzec 19, 2012

Pola miała 15 lat, żyła z matką i siostrą w jednej z powiślańskich kamienic. Matka mówiła do niej, że jest małą kurwą, bo znikała na całe noce. Sąsiadki mówiły o niej „mała kurwa”, bo uważały, że zachowuje się jak matka. Ona czasem nie zwracała na to uwagi, a czasem płakała w ukryciu. Zdarzało się też, że po prostu szła się upić.
Były wakacje, koniec lipca, wieczór gorący, parny, lepki. Koło godziny 19.00 wykradła matce z bieliźniarki, w której to matka chowała pieniądze, 10 złotych i niezauważona wyszła z mieszkania. Pod kamienicą czekali chłopcy. Dwóch młodszych i jeden w jej wieku.

– Ile można czekać?!

– A gdzie Ci się tak kurwa śpieszy?

– Gotówkę masz?

– Raczej!

Z tym w jej wieku już się całowała, ale nie chciała robić nic więcej, bo uważała że jest za młody i za bardzo przeżywa. Wystarczyło, że złapała go za kolano, a już cały drżał i się czerwienił. Było to słodkie, ale jej nie kręciło. Młodsi plątali się z nimi i dokuczali. Nie rzadko coś broili i trzeba było ich ratować. Wszyscy byli biedni i dobrze się czuli w swoim towarzystwie, wspólnie marnotrawiąc czas, pijąc, ćpając i dyskutując od czasu do czasu o przyszłości.

– To kup fajki. Masz cycki, Rysiek z nocnego ci sprzeda. Tu masz jeszcze dychę, będzie na cztery browary.

Tomek, czyli ten w jej wieku, był strasznie zazdrosny. Gdy tylko poszła do sklepu zaczął wspominać wieczór z przed tygodnia, gdy Pola spławiła go, by zostać sam na sam z młodym – choć i tak kilka lat od nich starszym – barmanem, którego poznali błąkając się po parku przy Agrykoli. Nie podobał mu się. Był za schludnie ubrany, zbyt pewny siebie i co najważniejsze – sprawił, że Pola chciała zostać z nim sam na sam. Tomek wolał nie myśleć co robili, gdy zostali sami, a całą agresję, która nagromadziła się w nim w związku z tą sytuacją wyładowywał na Poli.

Pola też wspominała wieczór z przed tygodnia idąc do sklepu.  Odtworzyła sobie wszystko od początku. Błąkanie się po parku, chowanie przed Strażą Miejską, pub na otwartym powietrzu. Nie było żadnych klientów. Piotr – barman – nie wyrzucił ich. Pozwolił trochę posiedzieć, nalał coś do picia. Dużo mówił o książkach i o filmach, Pola widziała, że chce jej zaimponować. Widziała też, że Tomka traktował z góry i że Tomek, gdyby tylko mógł, rozbiłby mu butelkę na głowie. Podobała jej się ta sytuacja. Nie obchodziło jej co mówił Piotr, ale wpadł jej w oko. Gdy ona coś opowiadała, słuchał w skupieniu i ani razu jej nie ocenił. Potem zamknął pub i zaproponował, że ich odprowadzi. Tomek kręcił nosem, ale Pola się zgodziła, więc nie miał nic do powiedzenia. Szedł parę kroków za nimi zły i zawiedziony. Kilka razy krzyczał do nich, że już idzie bo ma coś do zrobienia, ale po minucie znów był parę kroków za nimi, nie mogąc się pogodzić z swoją bezsilnością.

Gdy dotarli pod kamienicę Poli, dziewczyna poprosiła Piotra, by usiadł na krawężniku i poczekał chwilę a sama poszła porozmawiać z Tomkiem. Powiedziała mu, że ma jej nie śledzić i że mógłby w końcu iść zająć się sobą, bo chce być sama, na co Tomek wyzwał ją od dziwki i obrażony poszedł do domu. Pola wróciła do Piotra, wzięła go na korytarz na trzecim piętrze, z którego przez okno wskoczyli na dach przybudówki. Był wschód słońca. Przez chwilę mówił jej miłe rzeczy, potem zaczął całować – najpierw szyję, potem w usta. Ściskał jej niewielkie piersi i pocierał ją delikatnie dłonią między nogami. Nie trwało to jednak długo. Po jakiś piętnastu minutach ktoś zaczął walić w okno przez które wskoczyli. „Tu nie można być! Uciekaj stamtąd mała kurwo! Ale już!” – krzyczała jedna z sąsiadek, stara baba, która akurat wyprowadzała swojego jamnika na spacer. Piotr szybko zapiął spodnie, do których przed chwilą próbował skierować dłoń Poli, pocałował ją w policzek i gdy tylko baba się usunęła wskoczył z powrotem do środka i zbiegł na dół.

Pola przez chwilę myślała „może zadzwoni…”, ale przecież nawet nie zostawiła mu numeru. Po chwili też wskoczyła do środka i wróciła do mieszkania. Matka akurat wstała i wyzwała ją kilka razy od złodziejki, lecz Pola nie przejęła się, wskoczyła szybko do łóżka i od razu zasnęła.

– Potrzymaj te piwa przecież nie będę ich za was niosła!

– Oj tam, oj tam!

– Gdzie dzisiaj idziemy?

– Co za różnica, po prostu chodźmy już stąd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: