Słowo tańcem się stanie. Tak jak obiecywaliśmy – 29 października, czyli w najbliższy piątek zagramy dla Was pierwszą staropiosenkową imprezę w warszawskim Śnie Pszczoły (ul. Inżynierska 3) .

Zrobimy wszystko byście nie chcieli schodzić z parkietu aż do rana. Z resztą sami lubimy się dobrze bawić i wić się oraz skakać za didżejką, więc sobotę ustanawiamy Państwowym Dniem Odpoczynku Po Starych Piosenkach.

Moje stawy trzeszczą z zniecierpliwienia.

Do informacji oraz plakatu dołączam świetny cover „Don’t give it up now” (Lyres) nagrany przez szalonego Question Marka i jego Mysterianów.  Zaszaleli chłopaki!

 

 

Siedzimy z przyjaciółką w kawiarni i jest nam całkiem wesoło. Wymyśliłem, że mogłaby dziś napisać ze mną. Więc napiszemy dziś razem. Mamy tylko problem z wymyśleniem formy.

Ok, zdecydowaliśmy, że zapiszemy po prostu dialog.

Ania: Okej, pomimo faktu niedzielnego popołudnia, leniwe miejsce zaczyna poruszać się w takt z lekka psychodelicznej muzyki lat 60, co przywodzi na myśl jakoby wszyscy mieli zaraz wyskoczyć ze swoich szaro-czarno-brudno-brązowych kurtek jesiennych i przenieść się do kolorowych, roztańczonych czasów szóstej dekady XX wieku zdecydowanie naznaczonej zbawiennym wpływem środków odurzających. Lucyna w niebie i w diamentach.

Bartek: Hahaha jesteś gorszą grafomanką ode mnie.

A: Ja przynajmniej nie robię błędów ortograficznych.

B: Ratatata kij Ci w oko.

A: Kocham te wysublimowane odpowiedzi.

B: Cicho! „Youre gonna cry ninety-six tears”!!

A: A wracając, ta piosenka wcale nie jest tak optymistyczna jaką może się wydawać.

B: Czytelnicy napewno będą Ci bardzo wdzięczni za tę podpowiedź. Z resztą, czy to nie brzmi optymistycznie?

You`re way on top now since you left me
Youre always laughing way down at me
But watch out now, I`m gonna get there
We`ll be together for just a little while
And then I`m gonna put you way down here
And you`ll start crying ninety-six tears
Cry, cry

A:  Być w sytuacji, w której miałabym płakać 96 łzami? Nie.

B: Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla mnie ten kawałek to setki kolorów i moc kokieterii. On nie mówi na poważnie. Jest trochę zły, jest trochę zraniony, ale w moim mniemaniu nie ma zamiaru robić nic złego. Po prostu trochę tupie, krzyczy i się odgraża. Z resztą jak miałbym się smucić przy kawałku przy którym głowa mi chodzi na prawo i na lewo. Tutu tutu tutu tutu titi titi titi titi.

A: Bo to tekst niewesoły, nie  kawałek. Tururiru tururiru tururiru…

B: No mówię Ci przecież, że to czysta kokieteria. Fałszujesz.

A: Perfekcyjny dualizm. Nigdy nie byłam dobra w czystym pisaniu.

B: Dobra dobra, za trudnych słów używasz. Kończmy to, bo nie mogę się skupić na słuchaniu.

+ teledysk i maksymalna stylówa Question Marka na życzenie Ani.

%d blogerów lubi to: