Jestem całkiem zadowolonym człowiekiem. To były spokojne, przyjemne – w sumie jedne z najlepszych w moim życiu – święta. Pewnie po części mam takie wrażenie przez kontrast – dwa lata temu dzień przed wigilią miałem wypadek samochodowy, a rok temu święta – jak i sylwestra – spędziłem na odwyku, czy ładniej mówiąc – w przytulnym ośrodku terapii uzależnień.

A teraz – kameralnie, dużo ciepła, z czystym sumieniem – błogo.

W każdym razie święta już się skończyły, studenci na szczęście mają jeszcze trochę wolnego, pracy dużo nie mam, więc nic tylko odpoczywać, spotykać się z znajomymi których dawno nie widziałem, zmieniać zdjęcie profilowe na facebooku, z uśmiechem na ustach wchodzić w nowy rok.

Connie Francis sprzyja i odpoczynkowi i spotkaniom i uśmiechowi. Connie jest kul. Connie Francis według mnie pasuje do takiej oldskulowej odmiany relaksu – kanapa, ciepłe skarpety, gazeta, piosenka na pierwszym i trzask winyla na drugim dźwiękowym planie.

14:31, piję pierwszą dziś kawę, dobrą czarną kawę; pogoda jest ładna, ale już się kończy – tzn dzień się kończy, jasność się kończy – no i zimno w kości gdy stoi się na dworze i pali zakazane w pomieszczeniach papierosy; przynajmniej nie ma tego nieciekawego wrażenia wszechogarniającego brudu i ataku chorób zakaźnych, towarzyszącego odwilży – np. takiej jak ta sprzed kilku dni. Muzyki słucha się dziś przyjemnie, humor się od niej poprawia; poziom lenistwa w normie; noc zapowiada się długa, lecz nie szalona. Miłego wszystkim życzę i idę sobie.

 

Reklamy

Mira Zimińska – Nikt tylko ty

Październik 20, 2010

Na dworze zimno, a mi ciepło – od tej piosenki.

Po tobie potem znałam wielu
Zgorszenie widzę w oczach Twych
ach widzisz drogi przyjacielu
wciąż szukałam Ciebie w nich
na próżno

Jaki on był Miro? Ależ bym chciał wiedzieć. Ależ poznać bym chciał dziewczynę, której namiastki szukałbym potem w innych. A teraz – szukam namiastki jakiegoś swojego, nie do końca określonego wyobrażenia.

Znalazłem ładny, ciepły marynarski płaszcz. Idealny na zimę. Odkładam teraz na niego. Gdy już go kupię i ubiorę, gdy owinę się dobranym szalikiem i założę grube rękawiczki – wtedy moja wyobraźnia będzie miała ułatwione zadanie. Wyjdę na zasypane śniegiem miasto i natchniony śpiewem Miry Zimińskiej będę szukał. Albo nie – nie będę szukał, bo na pewno nie znajdę. Po prostu ruszę na spacer – przepełniony nadzieją, głodny. I natknę się na Nią – niewątpliwie – w parku, albo gdzieś bliżej kawiarni. I powiem: Nikt tylko ty.

A jeśli mnie wyśmieje albo odpędzi, będę spacerował dalej. Może druga albo trzecia da mi szansę bym zaprosił ją na kawę. Tak, to będzie Ona. Opowiem jej o „Nikt tylko ty” i innych starych piosenkach. Wypijemy razem hektolitr kawy i będziemy palili papierosy, aż nie uznamy, że poznaliśmy się wystarczająco, by zatańczyć. Yhm.

Posłuchajcie:

%d blogerów lubi to: