John Lee Hooker – Good Mornin’ Lil School Girl

Luty 22, 2014

Opowiedziałem jej jak byliśmy na Sycylii w 1979, jak śmieliśmy się z dziadków w białych garniturach wyglądających na mafiozów starego pokolenia, jak chodziliśmy po bazarze, który zmiażdżył nas ilością kolorów i zapachów. Jak próbowaliśmy świeżo złowionych małży lekko zakropionych cytryną. Spytała się co było dalej. To opowiedziałem jej, że uciekła, że znalazłem ją dopiero dziesięć lat później w Meksyku, gdy załatwiałem szemrane interesy z kartelem, a ona okazała się jednym z żołnierzy. Porwałem ją wtedy, pojechaliśmy do Luizjany, gdzie ja spędzałem dnie pracując w tartaku, a wieczorami przygrywałem sobie na harmonijce. Ona za oszczędności zbudowała sobie pracownie i szyła ubrania na sprzedaż. Potem się rozpiłem i byłem coraz gorszy i przeklęła mnie. Zaciągnąłem się do marynarki wojennej i to pomogło, nie widzieliśmy się kolejne trzy lata. Gdy wróciłem na ląd kupiłem działkę w Hiszpanii i ją tam ściągnąłem. Historia skończyła się tak, że mnie zamknęli, bo zastrzeliłem dwóch Madrytczyków, którzy zbyt nachalnie się do niej przystawiali.

Za każdym razem chciała innej historii, więc za każdym razem wymyślałem nam nowy życiorys. Dzięki tym opowieściom nie myślała tyle o mężu i o tym, że za miesiąc musi do niego wrócić. Dla moich myśli jej mąż był persona non grata. Nie pytałem, nie chciałem nic o nim wiedzieć. Byłem już wtedy przyzwyczajony do tego, że najlepsze kobiety jakie spotykam, są albo od lat zajęte, albo pierdolnięte, więc starałem się ze spokojem brać to co mogłem i nie rozpaczać, że wszystko zaraz się skończy. Ona też starała się udawać, że w ogóle jej to nie rusza, ale wiedziałem, że to nie prawda i wymyślałem kolejne życiorysy.

Jej koleżanki mnie nienawidziły wyczuwając, że jedyne co mogę przynieść, to problemy. Bały się, że zepsuję jej idealnie poukładane życie. Nie wiedziały, że zbyt bardzo ją lubię, by nie brać na siebie odpowiedzialności za ten romans. Odpowiedzialność zabijała w zarodku wszelkie lekkomyślne zapędy. Myślałem że wytrzymam, ale jej kobiecość była zdecydowanie silniejsza od mojej powściągliwości.

Po każdym spotkaniu słuchałem Hookera i zastanawiałem się, czy zawsze będę miał takiego pecha. Wariatki i mężatki. Głodne mojej niestabilności, łaknące bajek, przeżuwające mnie i wypluwające. Blues is the game. Przynajmniej zbliżałem się trochę do moich ulubionych bohaterów. Musiałem w tym wszystkim wyglądać trochę karykaturalnie. Ale skończyłem z narzekaniem. Lubię swoje kobiety.

 

north

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: