Van Morrison – Goodbye Baby (Baby Goodbye)

Czerwiec 13, 2013

„Piotrze, twoje książki zostawię w kawiarni 4 Pokoje, bądź zdrów” – przeczytał smsa jednym okiem, po chwili znów zapadł w sen. Długo jednak nie pospał.

– Zgrzytasz zębami chłopcze.

Przebudził się, ale nie otwierał oczu. „Agata? Nie, Agnieszka. Agnieszka project managerka, Agnieszka blondynka, 28 lat, zielone oczy, lekko zakrzywiony nos, blizna na przedramieniu – jak była nastolatką nie zauważyła, że szklane drzwi były zamknięte, Agnieszka w separacji, Agnieszka uważająca Remarque za dobrego pisarza, Agnieszka nadrabiająca znajomością starych warszawskich tang i rubasznymi żartami opowiadanymi z dziewczęcą gracją.” Otworzył oczy.

– Zdarza mi się.

– Strasznie, jakbyś miał zaraz skruszyć sobie zęby.

– Chyba to odziedziczyłem po ojcu. Też zgrzyta. Albo to ze stresu. Możliwe też, że jedno i drugie, bo ojciec często się stresuje.

– Nie wyglądasz na zestresowanego.

– Może dlatego właśnie zgrzytam.

Przyjrzał jej się dokładnie. Miała delikatną skórę, pieprzyk nad prawym sutkiem, była szczupła. Zmierzwione podczas snu włosy działały na jej korzyść, w prostych wyglądała gorzej.

– Kto pisał? Na pewno ta młoda dziewczyna, którą wczoraj tak brutalnie zignorowałeś.

– Monika? Nie, Monika to moja przyjaciółka, rozumiała że jestem zajęty. Z resztą nie zignorowałem jej wcale.

– Kłamiesz.

– A Ty czytasz Ericha Marię.

– Jest genialny!

– Pierwszorzędny pisarz drugorzędny.

Piotr podniósł się trochę, włączył muzykę i zapalił papierosa. Słońce wpadała do pokoju przez wąską szczelinę między pośpiesznie zsuwanymi nad ranem zasłonami i oświetlało jędrne pośladki leżącej na brzuchu Agnieszki.

– Kto w takim razie jest pierwszorzędnym pisarzem pierwszorzędnym?

– Sam nie wiem, umiem rozpoznać tylko tych drugorzędnych.

Chwilę patrzyła na niego w milczeniu, a on patrzył na jej pośladki.

– Piotrze, może mała powtórka z poranka?

– Przepraszam Cię bardzo, ale chyba nie mam już sił.

– To zebrałbyś się i chociaż zrobił śniadanie.

– Za wysoko mnie cenisz.

Usiadła po turecku i też zapaliła. W tle leciały stare warszawskie tanga. Chwilę przed połową papierosa zgasiła i poszła do łazienki, po drodze zebrała ubrania.

– Kremowy ręcznik jest czysty – krzyknął Piotr za nią.

Słychać było jak bierze prysznic, powoli się ubiera. Wróciła do pokoju po 25 minutach. Pocałowała go w czoło.

– Cześć Piotrze.

– Twoja biżuteria, zostawiłaś tutaj…

– Daj Monice na przeprosiny.

Wyszła.

tumblr_mjazmcREfg1rttw4ro1_500

Odpowiedzi: 2 to “Van Morrison – Goodbye Baby (Baby Goodbye)”

  1. John Says:

    Thank you for sharing your info. I truly appreciate your efforts and
    I am waiting for your next write ups thanks once again.


  2. Very soon this web site will be famous amid all blogging
    people, due to it’s fastidious articles


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: