Sam The Sham and The Pharaohs – Little Red Riding Hood

Lipiec 2, 2012

Obudziłem się obok blondynki i nie chciałem być niemiły. Powiedziałem, że muszę iść do pracy, albo że mam wizytę u lekarza, albo obiecałem przyjacielowi pomóc w przeprowadzce. Sam nie pamiętam, w każdym razie skłamałem i ona wiedziała, że kłamię. Gdy wyszła wrzuciłem prześcieradło do pralki. Drugi raz w tym tygodniu. Gdy bęben skakał podczas wirowania, ja rozmyślałem ile to jeszcze będzie trwało i zastanawiałem się, czemu po prostu nie mogę spróbować żyć inaczej. Miłość rzadko przychodzi do osób, którym cierpliwości starcza na jedną kawę i kilka wymienionych zdań.

Spojrzałem w lustro. Przeszło mi przez myśl, żeby w końcu się ogolić, ale szybko zrezygnowałem z tego pomysłu. Nie dbanie o siebie było moją małą, absurdalną pokutą. Wziąłem prysznic i wysprzątałem mieszkanie, bo prysznic i sprzątanie niemal zawsze skutecznie odcinały mnie od samego siebie.

W ciągu dnia zrobiłem wiele nieistotnych rzeczy. Wieczorem spróbowałem nigdzie nie wychodzić, samemu nie wierząc, że to się uda. O godzinie 22.00 byłem już w klubie, w którym nigdy nie spotkało mnie nic dobrego. W klubie w którym miałem opinię najgorszą z możliwych.

Zazwyczaj włączał mi się radar koło godziny 1.00, dlatego bardzo się zdziwiłem, że już o 23.00 poczułem impuls wewnątrz klatki piersiowej, gdy minęły mnie dwie młode dziewczyny wchodzące do klubu.

Do północy wszystko szło według standardowego scenariusza. „Ładnie tańczycie”, „Ja stawiam”, „Czym się zajmujecie” i dziesiątki innych tekstów, na samą myśl o których robiło mi się nie dobrze.

Coś jednak było inaczej i po północy zacząłem to zauważać. Jedna z nich miała zielone oczy i brązowe włosy. Była szczupła i świetnie ubrana. Jej łydki były tak zgrabne, że nieustannie miałem ochotę je złapać, wgryźć się w nie, poczuć je pod swoimi dłońmi i ustami. Skończyła niedawno architekturę, była starsza ode mnie. Dużo podróżowała. Powiedziała, że jutro wyjeżdża do Indonezji na trzy miesiące. To co mówiła interesowało mnie i miałem wrażenie, że udaje mi się ją zainteresować. Choć nie miałem pewności, co rzadko mi się zdarzało.

4 godziny między 0.00 a 4.00 minęły w błyskawicznym tempie. O 2.00 jej przyjaciółka zostawiła nas samych. Byłem podekscytowany i pragnąłem jej każdym centymetrem swojego ciała i – co ważniejsze – każdą komórką swojego mózgu. Mówiła, poruszała się, tańczyła w taki sposób, że czułem iż niewiele brakuje, bym poddał się, przegrał, przestał grać, bym został rozebrany z wszystkich swoich mechanizmów obronnych i skompromitował się długo skrywaną egzaltacją. Udawało mi się jednak trzymać w kupie.

Była 3.30. Było 30 stopni Celsjusza. Oszalałem na jej punkcie. Wyciągałem z drinków kostki lodu i lizałem jej szyję schłodzonym językiem. O 3.50 powiedziałem: „Chodźmy do mnie wziąć zimny prysznic”. O 3.55 wydawało mi się, że ją przekonałem. Wyszliśmy przed klub i poprosiłem by poczekała minutę, bo muszę iść po swoje rzeczy. Wróciłem i jej nie było. Rozejrzałem się dokładnie. Pięć razy obszedłem cały klub. Obsługa, która dobrze mnie znała, śmiała się pod nosem. Pytałem barmanów i ochroniarzy. Uciekła 10 godzin przed wylotem do Indonezji.

Wróciłem do mieszkania. Położyłem się na wypranym prześcieradle, które zdążyło wyschnąć. Do 5.00 rano byłem najsmutniejszym człowiekiem na świecie. Po 5.00 zacząłem się śmiać. O 6.00 rano pomyślałem „dziękuję” i zasnąłem.

Photo from: http://www.shorpy.com

Odpowiedzi: 5 to “Sam The Sham and The Pharaohs – Little Red Riding Hood”

  1. kalarus Says:

    doskonała ilustracja powiedzenia ‚nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka’ powodzenia w następnych rajdach, oby były bardziej owocne

  2. alse Says:

    tak to jest w życiu

  3. philcat Says:

    Co się znajduje na blogu wylansowany-wkurw? (bo nie wiem czy prosić o zaproszenie) :)

  4. r Says:

    wejdę w romantyzm rodem z Ani z zielonego wzgórza, ale dlaczego wy nas na milosc boską nigdy nie szukacie? i czemu idziecie spac, zamiast byc nas ciekawi do końca?

    na zachętę:

  5. maga Says:

    nie było mnie tu od miesięcy i znowu widzę kawałek dobrego pisania…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: