Jimi Hendrix – Little Wing

Grudzień 11, 2011

Dziś krótko.

Zmęczony konsumowałem kotleta za cztery pięćdziesiąt w praskim barze mlecznym i nie wierzyłem, że tego dnia może spotkać mnie coś dobrego. Padało coś pomiędzy deszczem a śniegiem, miasto było zakorkowane, w mieszkaniu odłączyli mi wodę, a na dodatek znów przegapiłem dzień przesypiając akurat tych 7 godzin między grudniowym wschodem a zachodem słońca. Kotleta zapijałem rozpuszczalną, gorzką kawą i marzyłem o gorącej kąpieli. Wzrok miałem zawieszony na brudnym oknie, próbując dojrzeć co się dzieje na ulicy.

W pewnym momencie moją uwagę zwróciło radyjko ustawione obok starej, potężnej, wulgarnej baby przyjmującej zamówienia, która bynajmniej nie wyglądała na konsumentkę dobrego, gitarowego grania. A z radyjka wydobywał się Hendrix, co spowodowało, że moja nieogolona twarz nabrała dodatkowo wyrazu osłupienia i przeżyłem coś, co nazywa się chyba dysonansem poznawczym. Dysonansem poznawczym numer jeden tego wieczoru.

Nie wiem czemu tak jest, że najpiękniejsze kobiety – albo dokładniej – kobiety piękne w taki sposób, że moja wyobraźnia na ich widok mówi „życie jest piękne” i zaczyna pracować pięć razy intensywniej niż zwykle -, spotykam zazwyczaj, gdy jestem nie umyty, nie ogolony i mam minę zdziwionego yorka. Nie zasłużyłem na aż tak złą karmę. W każdym razie, gdy z radyjka dysonansowej baby wydobywał się Hendrix, do baru weszła jedna z „kobiet pięknych w taki sposób…”. Wyglądała jak aktorka filmów giallo z lat siedemdziesiątych, czyli trochę jak pożądanie, a trochę jak śmierć.  Moja zła karma musi być na prawdę silna, skoro sprowadza takie kobiety, do takich miejsc. Zamówiła herbatę i usiadła w kącie otulając się szczelnie swoim ogromnym płaszczem. Piękna kobieta przyszła na herbatę do baru mlecznego. Dysonans poznawczy numer dwa, albo numer osiem, nie wiem, bo zdążyłem się pogubić. Sączyła herbatę z cytrynką z niedomytej szklanki, a ja chowałem swoją minę zdziwionego yorka w kapturze i dyskretnie kończyłem kotleta za cztery pięćdziesiąt.

Nagle się poderwałem. Jakiś menel zapukał w okno obok mojego ucha, gestami pytając ‚czy go nie poratuję’. Kotleta właśnie kończyłem, a pieniędzy i tak nie miałem, więc uprzejmym gestem musiałem odmówić pomocy. Spojrzałem w kąt. Kobiety oczywiście już nie było. Hendrixa też już nie było. Cóż, wiedziałem, że tego dnia nie spotka mnie nic dobrego. Dopiłem gorzką kawę i opuściłem lokal.

***

A zanim sobie pójdę stąd, muszę pogratulować. Gratuluję zespołowi The Phantoms zdobycia Nocnego Marka. Polecam ich granie każdemu. W dodatku ich utwory świetnie by się wkomponowały tutaj, ale cóż, muszę poczekać jeszcze z dwadzieścia lat, by ich piosenki wystarczająco się zestarzały. A może nie?

Jak już jestem przy The Phantoms, to muszę podziękować Grzegorzowi, który uratował dzisiejszy wpis. Ze względu na ogólną końco-weekendową niemoc i stan umysłowego wyprania zapytałem go, jaki jest utwór Hendrixa, który nie jest ani „Hey Joe”, ani „Foxy Lady”, ani „Purple Haze”, a ma odpowiedni klimat, tekst, brzmienie…, coś co mnie ruszy w ten zdecydowanie zbyt senny dzień. Bo miałem wielką ochotę na Hendrixa. I Grzegorz z wszystkich jego genialnych utworów, za pierwszym podejściem, wybrał mi właśnie taki, który trafiał idealnie, spełniał wszystkie moje wymagania dnia dzisiejszego; może nawet za bardzo, bo przez chwilę odpłynąłem z papierosem w ustach i obawiałem się, że z pisania nici. Ale koniec końców udało się, niedzielny wpis jest. Miłego słuchania.

Odpowiedzi: 3 to “Jimi Hendrix – Little Wing”

  1. niesztuka Says:

    Bardzo lubię ten utwór. Znany mi już, ale fajnie było sobie przypomnieć. Podobno Hendrix napisał tę piosenkę dla swojej matki. Mnie się kojarzy z letnim ciepłym wiatrem na łące…free love, make love. Dla lubiących podobne klimaty lat 60 i 70 polecam cover tej piosenki np. SRV

  2. Agnieszka O. Says:

    Little wing pierwszy raz pokazała mi moja mama mówiąc, że jest o mnie. miło było usłyszeć coś takiego, szczególnie, że tak często to śpiewała.

    podoba mi się jak piszesz. czytam sobie…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: