Edmundo Ros i Caterina Valente – Maria Elena

Listopad 27, 2011

Leżał na brzuchu, słońce paliło jego plecy. Nie było jesieni ani zimy, broń cię Panie Boże, było lato, piekielnie gorące lato. Na dachu leżał, a dach należał do starej kamienicy, a kamienica należała do Barcelony, albo Sewilli, albo Grenady, albo jakiegokolwiek innego ciepłego, przyjemnego do wyobrażania, sobie miasta.

Było późne popołudnie. Chłopak przeciągnął się, przewrócił na plecy, które nieco go piekły od długiego wygrzewania i spojrzał na nią. Słońce nieźle dawało, więc musiał mrużyć oczy. Zaczął zastanawiać się nad jej motywacją. Przecież była mężatką, podobno w szczęśliwym związku, a mimo tego odwiedzała go co tydzień, czasem co dwa. Zawsze chciała tańczyć, przytulać się, całować, opalać – nigdy kochać. Mówiła, że nie może. Lubiła za to słuchać jego wyobrażeń na temat ich ewentualnego seksu. Wszystko to wydawało mu się nieco nielogiczne, ale doszedł do wniosku, że w życiu to już chyba tak jest. Pocałował ją w szyję i zapalił papierosa.

Zaburczało mu w brzuchu, uświadomił sobie, że nic jeszcze nie jadł. Wstał i rozejrzał się. Lubił ten dach. Przeszedł się w stronę balustrady, parząc sobie delikatnie stopy. Miasto było piękne. Barcelona, Sewilla, Grenada. Cokolwiek. Daleko od jego zapuszczonego pokoju w kawalerce. Daleko od jesieni i zimy.

Jedna odpowiedź to “Edmundo Ros i Caterina Valente – Maria Elena”

  1. niesztuka Says:

    Chyba zaczynam tu zaglądać po to, żeby posłuchać piosenek tylko przy okazji. Interesują mnie bardziej te niedokończone historyje…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: