Jean Constantin, poniedziałkowi „Marzyciele” i „Les Quatre Cents Coups „

Listopad 15, 2011

Mój dobry znajomy mówi, że to pretensjonalny i grafomański film, najgorszy Bertolucciego. Ja się bardzo ucieszyłem, gdy wyczerpany weekendową pracą, podczas przeglądania poniedziałkowej prasy zatrzymałem się na repertuarze kin i zobaczyłem, że w Lunie grają „Marzycieli”. Bo dla mnie to dobry film na wyczerpanie, na poniedziałek i dobry do oglądania w kinie. Jest ładny i przyjemny. Jest w nim dużo dymu papierosowego, kamera krążąc między bohaterami kołysze, Eva Green czaruje (poza jej piersiami, których fanem nie jestem).

Do tego wszystkiego Joplin, Morrison, Pitt & Twings, Solal, Trenet.. i fragment kompozycji Constantina z „Les Quatre Cents Coups”.

Są świetnie wyreżyserowane i zmontowane sceny z przebitkami z starych filmów. Kocham je, bo moja głowa też tak często działa. Od małego kochałem kino, nadużywałem go i bardzo często podświadomie moja wyobraźnia szuka w rzeczywistości scen odpowiadających obejrzanym filmom. Może to nic wyjątkowego, może ten pomysł jest bardzo prosty, ale ja łapie się na niego całkowicie. Znam sporo pretensjonalnych fanów Bertolucciego, ale nie nazwałbym pretensjonalnym żadnego z jego filmów. „Marzyciele” może zbyt mało prowokują, jak na to czego można by było się spodziewać, po pierwszych kilkunastu minutach, ale nie zmienia to faktu, że przeprzyjemnie ogląda się ich w poniedziałkowy wieczór w kinie.

Co do grafomanii muszę się zgodzić, ale co z tego.

Constantin na wtorek:

i kadr z „Les quartre cents coups”, też jak najbardziej wartego obejrzenia:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: