Carolyn Carpenter – Black Coffee

Listopad 2, 2011

/kolejny kryminał romantyczny noir klasy B, chyba tu zrobię taki oddzielny dział na to/

Część pierwsza.

Przyszła do niego była, ale o tym później. Były lata dawne, lata pięćdziesiąte, a on był rozbitkiem w wymiętej koszuli i używanym kapeluszu, niedogolonym i zapuszczonym. Spał rzadko i niespokojnie. Przedawkowywał kawę. Mieszkał sam w 29 metrowym mieszkaniu i pracował w sklepie z bronią. Czekał. Dla zabicia czasu czytał Burroughsa i słuchał McKuena. Weekendy spędzał w kinie. W ramach domowego hobby rzeźbił, ale tylko „do szuflady”, że tak powiem, bo wstydliwy był. Mimo wstydliwości czasem sypiał z przypadkowymi kobietami. Kiedyś był w stałym związku, ale związek się popsuł. Miał do niej słabość, a ona do niego, więc się nie widywali. Czekał.

W końcu coś się zdarzyło. I to w poniedziałek. Do sklepu weszło pięć kobiet, ale to uświadomił sobie później, bo w pierwszym momencie widział tylko jedną. Szybko przewertował w głowie wszystkie swoje marzenia. Pasowała do każdego. Przestał oddychać na jakichś 60 sekund. Zadławił się własną śliną, podczas próby przełknięcia.

– Chciałybyśmy katalog z bronią.

– Z bronią?

– To chyba sklep z bronią, tak?

– Jak najbardziej…

– Ma pan jakiś katalog? Jesteśmy malarkami. Potrzebujemy broni do obrazu. Zdjęć broni, jak najwięcej.

– Niestety, wczoraj się skończyły, nowa dostawa powinna…

– Trudno, w takim po prostu chwilę się rozejrzymy.

Zaczęły krążyć po sklepie, a on nie mógł dojść do siebie. Gdy tylko ją zobaczył, wiedział, że to TO, wielkie drukowany litery objawiły się w jego wnętrznościach krzycząc „ONA!”. I jak zwykle w takich sytuacjach speszył się całkowicie. Stał jak ciota i nie wiedział co zrobić. W końcu odnalazł w sobie jakiś niespodziewany, ale niezwykle pożądany pokład odwagi. Zbliżył się do niej.

– Jeśli zostawi mi pani swój numer telefonu, zadzwonię, gdy tylko będzie dostawa.

– Nie mam telefonu. Mogę zostawić adres. Niech pan napisze list.

– Oczywiście, jak tylko przyjdą katalogi napiszę!

Wyciągnęła z torebki serwetkę i ołówek, zapisała mu swój adres, uśmiechnęła się i wyszła razem z czterema niewidzialnymi koleżankami.

Po trzech dniach bezsenności zdecydował się napisać. Pisał trzy godziny. Napisał wszystko, a nawet więcej. Wysłał. Zasnął. Gdy się obudził miał ochotę popełnić samobójstwo. Żałował każdego słowa. Rzygał na samą myśl o potoku uzewnętrznienia, który wyleciał z niego w nocy, po kilkudziesięciu godzinach bez snu. Dreszcz kompromitacji przebiegł jego ciało. Wypalił dziesięć papierosów, jeden po drugim. Wypił cztery kawy. Od dawna wiedział, że dla społeczeństwa jest przegranym człowiekiem, ale dopiero tego dnia poczuł to sam, całym ciałem. Pod wieczór zebrał się nieco w sobie. „No cóż, kolejna życiowa szansa zmarnowana. Trzeba brnąć dalej.”

Mijały dni, tygodnie, miesiąc. Nie odpowiedziała, tak jak myślał. Kompromitacja. Ale też pogodził się z tym niemal w pełni.

Pewnego dnia, gdy Bóg nad nim mniej czuwał, zadzwonił telefon. Była. Jak na człowieka nierozsądnego przystało – zaprosił ją do siebie. Przyszła w seksownej bieliźnie, co dosyć szybko zauważył. Dobrze wiedział jak to się skończy. Piętnaście minut rozmawiali, a potem się rozebrali. Słońce wpadało przez okno i przebijając się przez kłęby dymu papierosowego docierało do ich ciał. Wtedy zadzwonił dzwonek. Raz. Drugi. I do tego puk puk puk. W końcu zerwał się, założył gacie i poszedł otworzyć.

– Kto tam?

– Listonosz. Mam tu polecony.

Minęło kilka sekund, zanim połączenia między nerwowe i komórki jego mózgu rozpoczęły intensywna pracę, zanim ciąg skojarzeniowy doprowadził go do pewnej myśli, która z kolej spowodowała natychmiastowe, nadmierne pocenie.

Podpisał, odebrał, sprawdził. To od niej. Spojrzał na nagą byłą. Nie wytrzymał, rozerwał kopertę.

Koniec.

To be continued.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: