Muddy Waters – I Want To Be Loved

Maj 22, 2011

Idealna muzyka na niedzielę? Blues. Popijam mocną, gorzko-kwaśną czarną kawę. Kubki smakowe są usatysfakcjonowane. Jest ciepło, trochę duszno. Wygodna kanapa zapewnia mi komfort. Blues robi z lenistwa coś pięknego, w pełni relaksującego i nieskażonego wyrzutami sumienia. Po głowie chodzą mi różne historie.

Wyszedł z filiżanką na balkon. Powietrze miało konwaliowy zapach. Oparł się o rozgrzaną od słońca barierkę i rozpoczął swój codzienny, poranny rytuał – kontemplowanie samotności przy papierosie.

Nie minęło pięć minut, gdy na balkonie pojawiła się druga postać. Miała długie, szczupłe nogi, wąskie ramiona, lekko odstające łopatki i rozmierzwione, błyszczące, blond włosy. Była obwinięta prześcieradłem i pachniała nocą. Zaciągnęła się konwaliami i przytuliła się do pogrążonego w rozmyślaniach młodzieńca.

– O czym myślisz?

– O samotności.

– Przecież nie jesteś dziś sam.

– To tak z przyzwyczajenia.

– Smutne przyzwyczajenie. Poczęstuj mnie papierosem.

– Jak się do czegoś przyzwyczaisz, to przestaje być smutne.

– Może i tak. Daj jeszcze ogień. Nie chcę żebyś czuł się przy mnie samotny. To nie jest zbyt miłe.

– Co począć. Widzimy się raz na tydzień. Czasami raz na dwa tygodnie. Czyli w porywach dwa z każdych czternastu dni. To nie są zbyt komfortowe warunki do nie czucia się samotnym.

– Piotr… nie dramatyzuj. Przecież wiesz, że podczas każdego z tych 6 dni, gdy nie jesteś ze mną, możesz widywać się z innymi i nie będę ci miała tego za złe. Chyba że nie o to chodzi, może masz mnie już dosyć?

Skończył jednego papierosa i od razu zapalił następnego. Wyślizgnął się z objęć, usiadł na wiklinowym fotelu ustawionym w rogu balkonu. Przełknął kilka łyków kawy. Zasępił się.

– Nie chodzi ani o to, ani o tamto. Uwielbiam cię. Jesteś piękna i inteligentna. Do tego… dziewczyna z charakterem. Słuchasz Marka Lanegana, nie zanudziło cię „Limits of control”, czytałaś chyba wszystkie książki Faulknera. Całujesz się jak bogini, kochasz się jak bogini, patrzysz na mnie jak bogini, poruszasz się jak bogini. Naprawdę nie chodzi ani o to, ani o tamto. Czuje się jakbym cię wymyślił, rozumiesz? Ale przebywanie z tobą mi nie wystarcza, mimo że za każdym razem gdy cię widzę, czuję się jakbym złapał Boga za nogi. Twoje komplementy mi nie wystarczają, twój dotyk mi nie wystarcza, twój szept mi nie wystarcza… Nie zrozum mnie źle. Po prostu… Chciałbym… chciałbym być… nieważne.

Zgasił drugiego papierosa i wrócił do mieszkania. Poszedł do łazienki wziąć prysznic. Ona zaciągnęła się jeszcze raz konwaliami i poszła za nim.

Muddy Waters – I want to be loved:

Jedna odpowiedź to “Muddy Waters – I Want To Be Loved”

  1. Marla Says:

    Scena niczym z wczesnego filmu W. Allena. Smutno patrzeć, smutniej czuć.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: