Francoise Hardy – Le Temps De L’Amour

Marzec 13, 2011

Nie mogłem się powstrzymać, Hardy po raz trzeci. Jestem jej małym fanem, skrytym wielbicielem, miłośnikiem jej talentu. I niestety nie potrafiłbym chyba porządnie tego uzasadnić. Bo głosem Francoise nie powala w sumie. Muzycznie też bez mega szału. A jednak. Jednak coś w sobie ma ta Hardy, że słuchając niektórych jej utworów się ślinię (niekoniecznie fizycznie, zazwyczaj mentalnie).

Abstrahując od Hardy, to dziękuję bardzo wszystkim, którzy wpadli wczoraj potańczyć przy starych piosenkach do Snu Pszczoły. Było świetnie.

Wracając do Hardy, to gdyby nie gitara brzdąkająca na początku „Le temps de l’amour”, pewnie nie wstałbym dzisiaj z łóżka. Jednak gdy ją usłyszałem zapragnąłem poczuć smak kawy, to było silniejsze ode mnie. O tak, smak i zapach czarnej, słodkiej kawy. Przez E. (A w zasadzie dzięki E.), zacząłem słodzić kawę miodem. Gdy zasugerowała mi to po raz pierwszy, wyśmiałem ją trochę i stwierdziłem, że ostatnim co mogę zrobić z kawą, jest słodzenie jej miodem. I znów wyszło, że mój pogląd nie miał nic wspólnego z rzeczywistością, a bariery cywilizacyjno-kulturowo-stereotypowe powstrzymywały mnie przez wiele lat, przed poznaniem jednego z najlepszych smaków świata – czarnej kawy słodzonej miodem. Mhm.

A potem wokal, wyższa szkoła jazdy, pragnienie papierosa. Totalnie to się kłóci z moimi ostatnimi przemyśleniami, odnośnie sensu palenia w ogóle i potencjalnej możliwości rzucenia. Podobno jest taka książka do rzucania, co czytając ją pali się coraz mniej, a po skończeniu przestaje się palić w ogóle. Akurat. Założę się, że nawet gdybym ją przeczytał, moja radość nie trwałaby zbyt długo. Puściłbym Hardy i całe rzucanie w błoto.

Miłej niedzieli Wam, miłych kaw i papierosów (do których oczywiście nie namawiam, bo są złe i generalnie to sam już ich nie lubię, ale czasami – niestety około dwudziestu razy dziennie –  tak bardzo ich pragnę, że nie mogę się w żaden sposób powstrzymać). Miłych starych piosenek. Odpoczywajmy.

Jedna odpowiedź to “Francoise Hardy – Le Temps De L’Amour”

  1. Pozytywka Says:

    Dzięki za wczoraj :)
    Książka jest. Mój zatwardziale palący kolega rzucił, książkę nazywa od tej pory Księgą i prawie że ją głosi :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: