Jenny Rock – Douliou Dou Saint Tropez

Marzec 6, 2011

Nie wiem, czy zdanie można zaczynać od „O”, ale nawet jeśli nie, to trudno, bo muszę. O tak, o to właśnie chodziło. Słońce, rześkość, pogodność. Gdyby jeszcze było o dwadzieścia stopni cieplej… O tak, to byłoby spełnienie marzeń. Ale nie ma co narzekać, lepszy słoneczny chłód, niż mroczny mróz, bądź ciemna wilgoć. Z resztą, przy takiej piosence zawsze można sobie wyobrazić tych kilka brakujących stopni.

„Douliou Douliou…”, pierwsze skojarzenie – dzieciństwo. Wizyty u dziadków, bądź niedzielne przedpołudnia z mamą i wspólne oglądanie filmów z Louisem de Funes. Miód. Na samo wspomnienie robi mi się ciepło, miło, błogo. To były czasy. Nie było PITów, CITów, pracy, nauki, rat. Był Żandarm z Saint-Tropez. Ach ten Louis i jego urok osobisty! Podobno wzorował się na Kaczorze Donaldzie. Lubię to. Trzeba być naprawdę wyluzowanym i spełnionym gościem, by mieć jako autorytet nie jakiegoś Mandelę, Ghandiego, Einsteina czy innego Piłsudzkiego (przepraszam za to dziwne zestawienie), tylko Kaczora Donalda. A na koniec polecę jeszcze każdemu „Człowieka Orkiestrę”, który poprawia humor w 3 sekundy albo nawet szybciej. De Funes przebrany za Japończyka i śpiewający „Piti pita pa” – bezcenne!

Jedna odpowiedź to “Jenny Rock – Douliou Dou Saint Tropez”

  1. sonxar Says:

    cudownie sie rusza i spiewa ahh :D


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: