Connie Francis – Pretty Little Baby

Grudzień 27, 2010

Jestem całkiem zadowolonym człowiekiem. To były spokojne, przyjemne – w sumie jedne z najlepszych w moim życiu – święta. Pewnie po części mam takie wrażenie przez kontrast – dwa lata temu dzień przed wigilią miałem wypadek samochodowy, a rok temu święta – jak i sylwestra – spędziłem na odwyku, czy ładniej mówiąc – w przytulnym ośrodku terapii uzależnień.

A teraz – kameralnie, dużo ciepła, z czystym sumieniem – błogo.

W każdym razie święta już się skończyły, studenci na szczęście mają jeszcze trochę wolnego, pracy dużo nie mam, więc nic tylko odpoczywać, spotykać się z znajomymi których dawno nie widziałem, zmieniać zdjęcie profilowe na facebooku, z uśmiechem na ustach wchodzić w nowy rok.

Connie Francis sprzyja i odpoczynkowi i spotkaniom i uśmiechowi. Connie jest kul. Connie Francis według mnie pasuje do takiej oldskulowej odmiany relaksu – kanapa, ciepłe skarpety, gazeta, piosenka na pierwszym i trzask winyla na drugim dźwiękowym planie.

14:31, piję pierwszą dziś kawę, dobrą czarną kawę; pogoda jest ładna, ale już się kończy – tzn dzień się kończy, jasność się kończy – no i zimno w kości gdy stoi się na dworze i pali zakazane w pomieszczeniach papierosy; przynajmniej nie ma tego nieciekawego wrażenia wszechogarniającego brudu i ataku chorób zakaźnych, towarzyszącego odwilży – np. takiej jak ta sprzed kilku dni. Muzyki słucha się dziś przyjemnie, humor się od niej poprawia; poziom lenistwa w normie; noc zapowiada się długa, lecz nie szalona. Miłego wszystkim życzę i idę sobie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: