Unchain My Heart – Ray Charles

Grudzień 13, 2010

Dawno nie pisałem. Bardzo. Podziwiam B. za sumienność i samodyscyplinę, ale tylko trochę, bo za bardzo lubię bałagan. Pomyślałem sobie dzisiaj, że kiedyś pisałem stosunkowo prężnie, bo miałem dużo problemów i mogłem pisać, słuchać i nie myśleć. Na całe szczęście dla mnie i na nieszczęscie dla mojej aktywności na tym blogu jestem ostatnio całkiem beztroskim młodzieńcem, przez co nie mam czasu na rozmyślania. Mniej rozmyślam, ale nie jest też tak, że w ogóle nie kombinuję, otóż jest 03.57 co oznacza ze wstaje za 4 godziny, problem polega na tym, że troche sie ostatnimi nocami rozregulowałem i jak zamknę oczy to sie same otwierają, żeby broić. Proszę bardzo. Jest chociaż namiastka zmartwienia pod postacią czy wstanę rano i jest od ochota na przypomnienie o sobie na tym blogu. Co dzisiaj? Chciałem opisać zupełnie inny kawałek, bo cały dzień chodził mi po głowie, problem w tym, że ma tylko niesamowity wstęp, taki skradający się jak w krainie deszczowców bas. Kawałek nazywa sie „little green bag”, niestety wraz  z rozwojem sytuacji staje się połączeniem country, hipisiarstwa i Demisa Rousosa. Strasznie. Ale możecie to sprawdzić chociażby dla samego wstępu. Może komuś spodoba sie ta stylistyka. No jak dla mnie, nie najlepiej. Więc padło na jakiś standard. Pewnie Was nie zaskoczę, numer jest znany  głównie dzięki panu ze słowem „kutas” w nazwisku, ale oczywiście standardowo- im bardziej dinozaurowo tym bardziej czadowo, więc wykonanie oryginalne. Jest przyjemnie. Słuchać tego i pisać. Chyba czasem tu wpadnę. Częściej. Nie będę gloryfikował Szanownego Pana Raya Charlesa. Nie trzeba. Nie do końca też wiem dlaczego akurat ten numer na mój comeback, chyba się nie utożsamiam z tekstem. Nie powiem, że nigdy sie nie utożsamiałem. Jest to najlepszy numer jeśli zadajecie sie z kimś toksycznym. Nie ma w nim smutku, jest realizm, i męska godność, taka z wielkimi jak tankowiec jajami. Czas sie ogarnąć. Zawsze gdy dzwonie do Ciebie, a jacyś kolesie mówią że właśnie wyszłaś… no najwyższa pora. Ale jak już napisałem jestem beztroski, jestem chyba nawet ciut ogarnięty, przede wszystkim jestem SZCZĘŚLIWY, więc to nie numer dla mnie na dziś, Wy musicie sie zastanowić czy ktoś nie rzucił na was uroku. Poporstu lubię „Unchain my heart”, poprostu sobie gra, i poprostu jest 04.35 więc do pobudki pozostało 3,5 godziny, ale przynajmniej oczka sie trochę bardziej lepią. Dobranoc. Enjoy

Jedna odpowiedź to “Unchain My Heart – Ray Charles”

  1. Ene Says:

    No jak dla mnie różnica jest kolosalna pomiędzy oryginałem a wykonaniem pana z ‚kutasem w nazwisku’ (LOL); oczywiście na korzyść Ray’a.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: