Miles Davis – Ascenseur pour l’Échafaud

Wrzesień 22, 2010

Moja ulubiona ścieżka dźwiękowa. Opowiedział mi o niej kiedyś jedyny nauczyciel, którego lubiłem i szanowałem zarazem. Powiedział, że Miles był bardzo zakochany w Jeanne Moreau. I że nie mógł zostać we Francji, a ona nie chciała wyjeżdżać do Stanów. I że to było wtedy, gdy Malle poprosił go o ścieżkę do „Windą na szafot” (jeden z moich ulubionych filmów tak by the way). I cierpiący Miles zgodził się i nagrał najsmutniejszą, najbardziej przepełnioną emocjami muzykę świata. Bardzo lubię tę historię miłosną. A muzykę z tego filmu kocham.

Zdaża się czasem, że gdy nie mogę zasnąć – albo gdy po prostu nie chcę spać -, włączam ten soundtrack, siadam w oknie i gapię się na miasto paląc papierosy. Szczególnie przy „Generique” lubię tak siedzieć. Czuję się wtedy jakby czas stanął w miejscu. Myślę o Jeanne Moreau, która jest według mnie ideałem aktorki. Kobiety też.

Myśląc gapię się na chodnik – o 3 w nocy jestem w stanie uwierzyć, że zaraz pojawi się, że zobaczę ją jak wychodzi zza rogu, że wyciągnie papierosa a ja w pośpiechu ubiorę jeansy, koszulę i płaszcz i rzucę się by jej go zapalić.

Ciężko mi opisać, jak działa na mnie ta muzyka. Jest magiczna. Jest piekielnie sugestywna. Ona nie potrzebuje słów, ona działa bezpośrednio na emocje, trafia prosto do serca omijając mózg.

Odpowiedzi: 4 to “Miles Davis – Ascenseur pour l’Échafaud”

  1. a Says:

    wyobraziłam sobie Ciebie wyskakującego przez okno, pędęm podbiegającego do jakiejś kobiety (aka Jeanne Moreau) i z najbardziej szarmanckim gestem podpalającego jej papierosa; następnie znikającego wraz z nią w ciemności nocy (ach i och grafomania)

    ale nie o to chodzi. to tylko taki wstęp był. pytanie właściwe brzmi: czemu do cholery facet może być szarmancki tylko w swoich własnych wyobrażeniach? albo w sytuacji kiedy na danym dziewczęciu mu zależy? czemu zwykły szary przechodzień nie może podpalić mi papierosa, albo zaproponować parasolki w ulewny dzień? albo przynajmniej przepuścić w drzwiach do autobusu?

    Okej, rozumiem, że teraz wszyscy dążymy do równouprawnienia i te pe i te de, ale do cholery jasnej… można zachować czasem choćby pozory.

  2. fifti Says:

    Autoreklama:
    Podpalanie papierosów i przepuszczanie w drzwiach (jak i oferowanie miejsca w autobusie) jest u mnie na porządku dziennym. Dbam też o to, by kobieta szła po prawej stronie, gdy z jakąś akurat spaceruje, chyba, że po prawej stronie jest jezdnia. Jedynie z proponowaniem parasolki mam problem, bo wszystkie gubie albo psuje.

    To nie tylko wyobraźnia, tak mam, bo tak nauczyła mnie mama, jej przyjaciółki, ciocie… z resztą bardzo mi się to podoba i lubię to robić, ale nie ukrywam, że chciałbym mieć okazję pobycia szarmanckim przed Jeanne Moreau :)

  3. a Says:

    a) pozdrów zatem mamę, jej przyjaciółki, ciocie…
    b) ho ho każdy by chciał pobyć szarmanckim przed Jeanne Moreau, o ile dany ktoś ma chociaż odrobinkę mózgu w stanie czynnym
    c) to miłe, że Ci się to podoba, kobietom też się to podoba, ale nie wszyscy o tym wiedzą LUB nie chcą być uważani za ‚staromodnych’ etc etc

    shalom! :)

  4. anoola Says:

    miałam chyba 19 lat, jechałam stopem z Zakopanego do Warszawy i kierowca, który mnie zabrał, zapytał czy lubię jazz, po czym…. włączył tę płytę. i od tego czasu też jest moją ulubioną, już wiele wiele lat (podobnie jak i film) :)
    [na miejscu Milesa też bym się zakochała w Jeanne]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: