Dinah Washington – What a Difference a Day Makes

Wrzesień 11, 2010

Wyciszony dość dzisiaj jestem i myślę trochę więcej niż zwykle. I słucham D. Washington. I gdybam.

What a difference a day makes
There’s a rainbow before me
Skies above can’t be stormy
Since that moment of bliss, that thrilling kiss
(It’s heaven when you find romance on your menu)

Przeglądam moje menu i co widzę? Pobudkę, dość kłopotliwą. Moment wyciszenia budzika, kilka westchnień. 20 minut leżenia z zamkniętymi oczami i zbierania się w sobie. Potem dynamicznym ruchem zrywam się złóżka – wiem, że jeśli będę to robił powoli, to nie wstanę, przykleję się znów do prześcieradła i stracę kolejnych 20 minut dnia. Podłączam nieco zabytkowe, małe radyjko w łazience, nastawiam jedną z stacji grających stare hity (jak najgłośniej) i wchodzę pod prysznic. Gorąca woda uderza w moją głowę i barki, spływa po klatce piersiowej, plecach, nogach… Nagrzewa mnie, napełnia moje zaspane ciało energią. Lubię poranny prysznic, mógłbym tak stać godzinę, jednak po 10 minutach przypominam sobię, że powinienem wyjść, wytrzeć się, ubrać się, zrobić coś.

Myjąc zęby próbuję się pozytywnie nastawić. Patrzę sobię przy tym głęboko w oczy i szukam jakiegoś błysku. Wiem, że jeśli go znajdę, to przejdę przez ten dzień z podniesioną głową.

Gdy jestem już gotowy wychodzę i zostawiam za sobą wszystkie egzystencjalne kwestie. Praca – terapia – kawa z kimś z znajomych.

What a difference a day made? 

Potem jest zazwyczaj 20 – 21. Siedzę sam w kawiarni i chwilę rozkminiam. Jak już porozkminiam to wkładam słuchawki na uszy i zaczynam pisać. Czasem pisząc marzę, czasem marząc piszę. Czasem dzień mnie zaskoczy i dzieje się coś przyjemnego. Przykładu jednak nie jestem w stanie teraz podać.

Tak chyba wygląda moje menu.

What a difference a day made
Twenty-four little hours
Brought the sun and the flowers
Where there used to be rain


Jedna odpowiedź to “Dinah Washington – What a Difference a Day Makes”

  1. kosthost Says:

    cześć!
    zastanawiałam się co by Ci tu napisać, a Ty mnie wyprzedziłeś. odkryłam Twoją stronę zupełnie przypadkiem i muszę Ci przyznać, że dostarcza mi sporej ilości uroczych piosenek, bardzo Ci za to dziękuję. jestem fanką cheta bakera, ale za resztę tego typu muzyki jakoś nigdy nie miałam głowy się zabrać. życzę wytrwałości w prowadzeniu bloga, ten kawiarniany klimat dobrze pasuje do nadchodzącej już wielkimi krokami jesieni.
    pozdrawiam
    morazmora


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: