Carmen McRae – Dream of Life

Wrzesień 7, 2010

Słucham właśnie pięknego utworu i postanowiłem się nim podzielić.

Noc przy nim przyjemniejsza, jutro łatwiejszym się wydaje, w pokoju jakoś cieplej i generalnie – miło. Co ja bym zrobił bez tych wszystkich wokalistek jazzowych.

Zachciało mi się rejsu. Dokądkolwiek. Byle by płynąć czymś dużym, dajmy na to promem. I jeszcze dobrze, żeby było z 60 lat temu. Wylegiwałbym się w kajucie słuchając muzyki z gramofonu, kawkę bym popijał i papierosy palił. W sumie to co zwykle, ale jakoś ładniej. Bujało by lekko, rytmicznie, spokojnie, usypiająco trochę.

Potem bym się ubrał w garnitur jakiś ładny i na kolację poszedł i jazzu na żywo słuchał. Graliby „Take the A-train” Strayhorna, tak jak to grał Duke Ellington z swoją orkiestrą. A potem byłaby wokalistka śpiewająca „Dream of Life”. Potem opierałbym się o burtę, gwiazdy kontemplował muzykę z wewnątrz słysząc (dajmy na to „Waltz for Debby” Billa Evansa). O tak, zachciało mi się rejsu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: