Harry Nilsson – Me And My Arrow

Wrzesień 6, 2010

Stałem rano na przystanku autobusowym – marzłem i mokłem. Mókł mój czarny płaszcz, mokły moje błękitne jeansy, mokły moje buty o grubej podeszwie i słuchawki moje mokły i głowa cała też. A autobusu widać nie było. Jednego, drugiego i trzeciego też. Bezczelnie nie nadjeżdżały.

Parę metrów ode mnie, na tym samym przystanku stała Pani. Pani była bardzo ładną kobietą koło czterdziestki, może czterdziestki piątki. Włosy miała rude, a płaszcz czarny jak i ja. I szal też piękny miała, szary i wełniany. I pod parasolką schroniona była (bordową parasolką) i nie mokła w ogóle. Spojrzała na mnie miną współczującą i uśmiechnęła się. Gestem zaproponowała mi miejsce pod swoją parasolką. W sercu jakoś ciepło mi się zrobiło. Jednak się zawstydziłem, a może po prostu głupio mi było tak zajmować miejsce pod czyjąś parasolką i grzecznie podziękowałem.

A słuchałem wtedy „Me And My Arrow”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: