Tom Waits – Dave the Butcher

Wrzesień 5, 2010

Dziwny dzień i stresujący dzień. Mózg i nerwy mi powykręcało. Musiałem zażyć podwójną dawkę magnezu. Ale nie ma co się nad tym rozwlekać, ważne że teraz już wszystko załatwione, że mogę leżeć w łóżku i słuchać Toma Waitsa.

Ten kawałek jest klimatyczny. Trochę jak z „Miasta zaginionych dzieci”, czy „Delicatessen”. Pasowałby. Mam nawet taką mini filmową wizję:

Facet koło 40stki, szary kapelusz, szary płaszcz, noc. Idzie wąską uliczką, między kamienicami. Kamienice mają małe balkoniki na których stoją ludzie i palą papierosy. Na ulicy jest kilka pozamykanych straganów, wiatr podwiewa strony zgubionej przez kogoś gazety. Latarnie raczej tlą się niż świecą. Wszystko rzuca nienaturalnie wielkie cienie. Facet przyśpiesza kroku, widać, że się niepokoi. Nagle drogę przebiega mu czarny kot. Facet się zatrzymuje. Odwraca się. Dwa metry od niego stoi inny facet w czarnym kapeluszu i czarnym płaszczu. Pif paf. Ludzie palący na balkonikach nawet nie drgneli.

Facet w szarym płaszczu leży na ulicy, spod niego wypływa krew. Podbiega kilka czarnych kotów, siadają przy nim, mruczą przez kilka sekund i uciekają słysząc policyjną serynę. Koniec sceny.

Odpowiedzi: 3 to “Tom Waits – Dave the Butcher”

  1. karin Says:

    koty, więcej kotów

  2. fifti Says:

    Karin, dodałem kilka, obczaj, teraz jest zupełnie jak w historii którą Ci wczoraj opowiadałem :)

  3. sorbet_moherowy Says:

    ładnie opisane. mam Twoją scenę przed oczyma!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: