Carlos Gardel – Por una cabeza

Sierpień 22, 2010

„Por una cabeza” używam często. Idealnie sprawdza się rano – jako mała, skondensowana dawka romantyzmu którą bardzo lubię zażywać przed pierwszym papierosem. Popołudniami mnie relaksuje. Wieczorami mnie przenosi. Jednym z moich niezliczonych marzeń (planów?),  jest zamieszkać kiedyś w Argentynie. Nie na zawsze, na rok albo dwa. Gardel pomaga mi to sobie wyobrazić.  A najłatwiej mi się wyobraża po zmroku, gdy lężę już w łóżku i nie wysilając się nawet, samoistnie zapadam się w swój świat. Wtedy widzę to wyraźnie – niewielki balkon i kwiaty w doniczce, widok na jedną z ruchliwych ulic Buenos, Rosario bądź Cordoby. Widzę kawiarnie. Słyszę tango. Piję mate. Wieczorem wychodzę – rozmawiam, poznaję, tańczę. Czytam Cortazara i Borgesa. Dyskutuje. Śmieje się. I tak aż nie skończy się „Por una Cabeza”. Potem wracam do warszawskiego łóżka.

Ale „Por una cabeza” to też tekst, który kocham. Hazardzista który porównuje swoje uzależnienie do zauroczenia w kobiecie wyjątkowo do mnie przemawia.  Pewnie dlatego, że te ‚odmiany’ bezsilności nie są mi obce.  Z tym, że drugiej z tych ‚bezsilności’ – w przeciwieństwie do pierwszej – pragnę. Może to dziwne, ale kocham ten wewnętrzny głos,  impuls pojawiający się w niektórych sytuacjach,  brutalny szept: „Stary, przegrałeś. Straciłes kontrolę. Jesteś jej.”

„Por una cabeza, metejon de un dia,
de aquella coqueta y risueña mujer
que al jurar sonriendo,
el amor que esta mintiendo
quema en una hoguera todo mi querer.”

Trzy minuty Argentyny od Carlosa Gardela:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: